Związek bordera z borderką

Doszedłem do wniosku, że skoro jestem świeżo po terapii a wiele razy słyszałem pytanie o to czy taki związek może się udać to opowiem Wam dzisiaj na swoim przykładzie jak to wyglądało.

Ten związek to był kołowrót ciernisty a ja ukrzyżowany na jego wierzchołku. Kołowrót toczył się cały czas i rozjeżdżał mnie całym swoim ciężarem, po czym gdy znowu podnosił mnie ze sobą i byłem już na szczycie znowu opadał miażdżąc wszystkie moje psychiczne kości i organy. To nieskończona spirala bólu nie do opowiedzenia słowami.
Pomimo tego wszystkiego nadal ją kocham i postanowiłem nigdy już z nikim nie być…

Jestem świeżo po stacjonarnej na oddziale nerwic, zaburzeń osobowości i zaburzeń odżywiania w wiodącym ośrodków w kraju, więc mam dość dobrze zidentyfikowane schematy nieadaptacyjne (błędne) jakie u mnie i u nie występowały. W celu zrozumienia jej lepiej poznałem wiele dziewczyn z borderline w celu zrozumienia jak działa nasze zaburzenie w wydaniu żeńskim. I temat jest bardzo szeroki, ale niestety nie ma w nim happy endu. Nie znam związku dwojga borderów, który jest szczęśliwy. Nie wykluczam jednak, że jest to możliwe przy ogromnej pracy terapeutycznej obojgu osób.

Chciałbym powiedzieć, że żałuję tego, że dopiero w wieku 33 lat tak naprawdę zacząłem interesować się czym są moje zaburzenia i dlaczego zawsze cierpiałem i oddawałem się bardziej w każdym dotychczasowym związku. Zauważyłem też, że inaczej przebiega borderline u mężczyzn a inaczej u kobiet. Muszę być okrutny i powielę teraz słowa jednej z przedstawicielek płci pięknej obdarzonej borderline, która była po wielu terapiach i określiła borderline jako zaburzenie prostytutek. Z mojej obserwacji też to wynika ale nie chciałem tego nigdy tak brutalnie nazywać, jednak terapia to nie pisanie pięknej książki a brutalne, podłe do samego dna życie i świat który nas otacza.

Wchodząc w związek z kobietą borderline nie brałem zbyt poważnie moich i jej zaburzeń, bagatelizowałem je mówiąc wprost i zupełnie nie rozumiałem jak bardzo poważne i trudne są te zaburzenia. Dodam, że jestem również DDA i myślę, że ono w dużym stopniu “trzyma za pysk” mojego bordera neutralizując jego negatywne schematy w związkach. Z tym że jest to lepsze jedynie dla drugiej strony ale nie dla mnie bo wiąże się z ogromnym cierpieniem.

Mówiąc o niej… to kobieta piękna ale w mocnym makijażu, którego nigdy nie zmywała (tylko dwa razy gdy wylądowała w szpitalu widziałem ją bez, ale była w takich stanach, że nie wiedziała wtedy gdzie jest). Wiedziałem, że ma borderline, anoreksję z bulimią i może być uzależniona od alkoholu. Do niczego więcej się nie przyznała a swoje w.w. zaburzenia bagatelizowała.

W związek wszedłem dynamicznie, ponieważ cierpiałem po pierwszej kobiecie i postanowiłem szybko się z tego uwolnić i pobyć z tak piękną kobietą (wtedy uważałem ją za ideał piękna – dzisiaj wiem, że nim nie jest). Ona pozostawiła swojego obecnego partnera bez słowa w naszym rodzinnym mieście, a została ze mną w Warszawie. Początek był całkiem cudowny, chociaż wiedziałem że chciała ze mną zdradzić swoich dwóch poprzednich facetów i raz w stanie mocnego upojenia alkoholowego gdy wyszła wcześniej ze mną to przemacała i przelizała się z moim kolegą co jeszcze wtedy gdy byliśmy na stopie koleżeńskiej było dla mnie upokarzające.

Pomijając ten fakt bardzo szybko zauroczyła mnie szeregiem swoich emocji, szybkiego zaangażowania i całego uroku. Ja po zranieniu byłem łatwą ofiarą dla przebiegłej manipulatorki, która dzięki swojej urodzie oraz urokowi borderline rozstawiała facetów jak chciała. Szkoda tylko, że w tamtym okresie nie zauważyłem tego, że ona nie potrafi zaczynać znajomości z nowymi facetami bez seksu… Po ok 2-3mcach zaczęły się pierwsze wyskoki. Zobaczyłem, że jest uzależniona nie tylko od alkoholu ale też od narkotyków, leków i sexu z adoracją. Potrzebowała cały czas męskiej adoracji.

I paradoksalnie… wcale mnie to od niej nie odepchneło, a aktywowały się moje schematy DDA – znalazłem osobę o którą mogę się troszczyć, dla której mogę być opiekunek – jak w dzieciństwie byłem ojcem dla swojego ojca nie wiedząc o tym wtedy. Ojciec zginął w wypadku samochodowym po alkoholu i nie uratowałem go (czego nigdy nie mogę sobie wybaczyć), i teraz nadarzyła się okazja gdy mogłem to sobie zrekompensować na poziomie umysłu podświadomego.

Widziałem w niej uosobienie fizycznych marzeń i osobę zagubioną, którą JA ZBAWIĘ.. bo zbawiłem już wtedy siebie i wyszedłem z bardzo zaawansowanej choroby alkoholowej co plasowało mnie w 1% przypadków którym się udało. Myślałem, że dam radę – pomogłem już skutecznie wcześniej innym kobietom, ale jak bardzo się myliłem. Dopiero po czasie wyszła jej przeszłość w agencji towarzyskiej, sponsorzy i wszelkiej maści najbardziej upokarzający syf jaki może zostać wylany na męską godność. Nie sądziłem jak sprytną manipulatorką i oszustką jest.

Rozwaliła mnie jednym zagraniem… pojechaliśmy na dyskotekę, gdzie ze swoją dość lekkich obyczajów koleżanką uciekła i znalazłem ją po paru godzinach w altance w towarzystwie obcych mężczyzn i oczywiście wszyscy pod wpływem.

Gdy wróciliśmy z dyskoteki do Warszawy, zrobiłem jej o to awanturę i wyrzuciłem z domu dla pokazania, że nie godzę się na takie upokarzające zachowania, bo ośmieszyła mnie przed znajomymi. Na następny dzień pojechałem jednak w nocy po nią, bo udało mi się ją pijaną dopiero w nocy przekonać do powrotu i wyjaśniłem, że musi zrozumieć jak bardzo mnie to zraniło. Pojechałem taxi w nocy 100km w 1 stronę i przyjechała ze mną a na następny dzień uciekła spowrotem do naszego rodzinnego miasta i wylądowała na psychiatryku. Wtedy zbliżyła się do swojego byłego i z nim przyjechała do Warszawy. Odnalazłem ją po 2mcach i jakoś odbiłem.. ale ten czas wtedy bez niej był początkiem mojej głębokiej depresji w której tkwiłem przez cały okres związku i tkwię do tej chwili. Pamiętam jak patrzyłem w ścianę całymi dniami i płakałem, jak nie dawałem rady. Mnie jako bordera i dda rozrywało to od środka, było największą klęską w życiu i zacząłem tracić zmysły, i robić wszystko aby ją odzyskać. Tak też się stało.

Wróciłem wtedy do naszego rodzinnego miasta i z nią mieszkaliśmy jakiś czas u mnie, ten okres to okres jej ciągłych libacji, zdrad, kłamstw i mojej agonii. Gdy wróciliśmy do Warszawy i zamieszkaliśmy w pięknym, nowym mieszkaniu problemy na jakiś czas ustały. Poszła do pracy, ale tam jak zwykle … faceci. Przyjechałem raz po nią i widziałem jak puszcza oczka innym kelnerom, łapie ich za boczki. Poczułem też atmosferę płaskiej blachy i ciszy gdy wszedłem po nią. Wszyscy jakby się nagle rozryśli co ona tłumaczyła moim groźnym wyglądem. Dzisiaj wiem, że nie chodziło o to a jo jej relacje z innymi facetami. Z pracy szybko ją wyrzucili za prowokacyjne zachowania i doprowadzanie do kłótni.

Później zaczęły się jej odwyki ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *