Kim jestem?

Jakiś czas temu zadałem sobie otwarte pytanie kim jestem i szukałem na nie odpowiedzi. Dzisiaj już znam na nie odpowiedź.
Jestem składową wydarzeń jakie w życiu mnie spotkały, w których uczestniczyłem nie z własnej woli jako dziecko a później same tworzyłem podobne.
Wiem, że mam 100 twarzy i nie wiem która jest moją prawdziwą. Zmieniają się one z nastrojami jakie do mnie przychodzą. To wynika z borderline.
Wiem, że mam wiele nieadaptacyjnych schematów zachowania i wszystkie kręcą się wokół braku poczucia bezpieczeństwa oraz braku poczucia własnej wartości – są to schematy ucieczkowe np. w adrenalinę poprzez uczestniczenie w różnych konfliktach i ich poszukiwanie bądź tworzenie. Stale szukam wrogów. Są mi potrzebni bo walka z nimi daje mi lęk a czasami radość gdy upadają. Ich upadki są dla mnie czymś czym się żywię, czego potrzebuje do życia i inaczej nie potrafię. Ich cierpienie to moja radość.
Nie potrafię się odciąć od chęci pomocy innym poprzez próbę wyrównania sprawiedliwości na świecie. Czuję dużą niesprawiedliwość i bronię słabszych przed silnymi przez co angażuję się w nowe konflikty atakując agresorów. Ludzie ci chętnie wchodzą w te kłótnie nie wiedząc, że ja tego pragnę i tym żyję. To zdecydowanie wynika z DDA. Mam duże poczucie niesprawiedliwości na świecie a jednocześnie mogę zaangażować się w atak na kogoś co daje mi moją chorą radość.
Wiem, że robię wiele innych złych i nieodpowiednich zachowań. Nie jestem przystosowany do zwykłego życia w społeczeństwie. Zaskakuje mnie to, że przez tyle lat tak ładnie ubrałem problemy takiej skali jak borderline i dda w moje psychologiczne mechanizmy obronne. Sam nie wiem, że jak udało mi się zaszachować swoje tak poważne zaburzenia psychiczne.
Nie widziałem jak bardo cały czas walczę w głowie ze sobą i ze światem oraz ludźmi..mój świat to pole ciągłej walki, ataków, obrony, pomocy, zdrady i kontroli innych przed zdradą… mój świat to świat wojny którą rozgrywam sobie w głowie by nie czuć. By oddalić swoje demony przeszłości i zatuszować braki w kluczowych potrzebach każdego człowieka. I zrozumiałem to nie dzięki terapeutom ale dzięki własnej wnikliwej analizie z racji nadmiaru czasu wolnego tam na pseudo terapii gdzie moim zdaniem służy to jedynie wyłudzaniu pieniędzy z NFZ.
Tak czy inaczej i abstrahując od pozorowanej terapii czuję się teraz inaczej. Widzę swoją głębię, głębie cierpienia, bólu i zapętlenia myśli w chory sposób, co nie pozwalało i nie pozwala mi funkcjonować normalnie w świecie. Muszę to przepracować a nie będzie to łatwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *