błędne schematy

Mam wrażenie że moje ciało fizyczne i psychiczne osiągnęły punkt przesycenia terapią. Mam wrażenie, że brakuje my wypoczynku, spokoju i przede wszystkim jakiegoś wsparcia, którego nie ma tutaj z każdej strony. [dostałem właśnie fajną fotkę od koleżanki i rozproszyły mi się myśli].

W tym momencie dotarłem do kolejnej, głębokie nieadaptacyjnej cechy czyli do nadlojalności. Jestem taki, że poszedłbym za kimś w ogień a gdy ktoś nie zrobi tego samego w zamian to zaraz jest rozczarowanie. Wyłuskałem to jako coś z DDA, ale głęboko podszyte borderem co powoduje dynamikę tych rozczarowań i zwiększoną siłę.

Otóż to co już wiem, z czym sobie nie radzę to:
ciągła potrzeba adrenaliny – jak to kolega Mariusz mówi, chciałem igrzysk to je mam na oddziale, terapeutka, że z tego rozwaliłem dwie kobiety słowami aż się popłakały i jedna pocięła – wg. mnie [działanie schematu] zrobiłem to w odwecie za krzywdę na Mariuszu, Sylwii i Marysi… a to znowu się zazębia znad lojalnością. Co prawda oni wcześniej bronili mnie przed nią, a dziewczyny to już w ogóle jak lwice zaczęły szarpać Iwonę której każdy się bał poza mną… dywaguję teraz znowu nad zależnością mojego wkładu w ich obronę na jej zachowania i jak powinna wyglądać wzajemna potrzeba dawania od brania.
ciągłe napięcie – wiecznie czuję niepokój, najczęściej w sytuacjach społecznych. Lęk czuję też gdy wszystko jest dobrze, zbyt dobrze. Lęk czuję gdy nic się nie dzieje nadzwyczajnego. Jestem cały ilustrowany lękiem ogólnym od kiedy pamiętam
ciągła potrzeba działania / nadmierna ambicja – cóż wiele razy już udowodniłem sobie i innym, że stać mnie na wiele a ciągle mam tego niedosyt. Z drugiej strony jeszcze szybciej niż osiągałem to traciłem to. I nie wiem dlaczego tak jest. Nie wiem jak utrzymań jeden poziom motywacji, działania bez górek i dolin.
– wklejanie się w drugą osobę w związku – we wszystkich związkach dążyłem do maksymalnej bliskości, miłości najczystszej w moim mniemaniu a będącej nieadaptacyjnym schematem zachowania patrząc obiektywnie. Zbyt dużo czasu chciałem poświęcać dla kogoś i tyle samo chciałem otrzymywać. To tworzyło toksyczność, niszczenie siebie i kogoś. Brak rozwoju. Co ciekawe wydaje mi się, że tę cechę nabyłem z czasem bo wcześniej jej nie miałem. Mam wrażenie, że chciałem dawać 80-90% swojego czasu kobiecie gdy nie śpię a w normalnym związku to 20-40%.

Teraz widzę, ze cechy druga z trzecią się wykluczają czasowo.. hmm..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *